Dla kogoś to pestka. Ale dla wielu, to duży wysiłek, praca wręcz niemożliwa do podjęcia. Bywa, że „niepotrzebna”.
Może być odkładanie, przemilczenie, bagatelizowanie, chichot, drwienie. Brak współczucia, brak zrozumienia. Strata czasu, nie priorytet. Bywa cholernie trudna.
Praca nad sobą.
Ponieważ wiem, jaki kawał życia zajmuje znalezienie impulsu do zajęcia się sobą i na ilu płaszczyznach, po omacku często, szuka się rozwiązań, postanowiłam uruchomić PESTKĘ.
Pracuję nad stworzeniem miejsca, w którym kobiety znajdą bezpieczną i komfortową przystań. Miejsce, w którym specjalistki z kilku obszarów - w porozumieniu ze sobą - zaproponują właściwą drogę do uzdrowienia lub rozwoju.
Miejsce dobre, przyjemne i piękne. Dające ukojenie, ale też kopa w tyłek. Robiące różnicę. W kolektywie, ale kierujące mocno do wnętrza, do siebie. Kobiecy projekt, prowadzony przez kobiety i dla kobiet.